Co najbardziej zaskakujące, wszystko wskazuje na to, że ciało mogło leżeć w tym miejscu przez kilka tygodni, zanim ktokolwiek je zauważył.
Przechodzień zajrzał w zarośla. Natychmiast wezwał służby
Do odkrycia doszło w piątek, 21 sierpnia. Jeden z przechodniów zauważył w zaroślach coś niepokojącego. Gdy zorientował się, że są to ludzkie zwłoki, zaalarmował służby.
Ciało znajdowało się w wąskim pasie zieleni pomiędzy torami berlińskiej kolei miejskiej a ścieżkami prowadzącymi w stronę Planetarium Zeissa.
Miejsce znajduje się niedaleko Prenzlauer Allee, jednej z ruchliwych ulic Berlina. Mimo to przez długi czas nikt nie zauważył leżących w zaroślach zwłok.
Według informacji przytaczanych przez niemiecki „Bild” ciało mogło znajdować się pod ogrodzeniem biegnącym wzdłuż torów nawet przez kilka tygodni.
Policja ustaliła tożsamość kobiety
Śledczy zidentyfikowali zmarłą jako 46-letnią Ilse Hartmann.
Kobieta miała około 170 cm wzrostu i była szczupłej budowy ciała. W chwili śmierci była ubrana w brązową bluzę i T-shirt, kolorowe szorty oraz brązowe sandały.
W pobliżu znaleziono również jej czarny plecak.
Jak podają niemieckie media, Hartmann mieszkała bardzo blisko miejsca, w którym później odnaleziono jej ciało. Do jej domu można było dojść stamtąd w około pięć minut.
Sekcja zwłok przyniosła przełom. To było zabójstwo
Dzień po odnalezieniu ciała przeprowadzono sekcję zwłok. Jej wynik zmienił charakter prowadzonego postępowania – śledczy ustalili, że 46-latka padła ofiarą zabójstwa.
Prokuratura nie ujawnia jednak, w jaki sposób zginęła kobieta.
Michael Petzold, rzecznik prokuratury, tłumaczył w rozmowie z „Bildem”, że dokładna przyczyna śmierci pozostaje informacją znaną sprawcy. Jej upublicznienie mogłoby więc utrudnić prowadzone śledztwo.
To oznacza, że jeden z najważniejszych szczegółów dotyczących zbrodni pozostaje na razie tajemnicą.
Mieszkała sama niedaleko miejsca, w którym znaleziono ciało
Niemieckie media opisują również ostatnie znane informacje dotyczące życia 46-latki.
Ilse Hartmann miała mieszkać samotnie. Według relacji przytoczonej przez „Bild” wcześniej zdarzały się interwencje policji w budynku, w którym mieszkała. Funkcjonariusze mieli pojawiać się tam m.in. w związku z zakłócaniem ciszy oraz osobami odwiedzającymi jej mieszkanie.
Gazeta podała również informacje o możliwych problemach kobiety ze zdrowiem psychicznym. Na podstawie przytoczonego materiału nie można jednak łączyć tych okoliczności z jej śmiercią.
Kto zabił 46-letnią Ilse Hartmann?
Najważniejsze pytania nadal pozostają bez odpowiedzi. Nie wiadomo, kto zamordował kobietę ani dlaczego jej ciało znalazło się w zaroślach w pobliżu torów.
Nie jest również jasne, czy właśnie tam doszło do zabójstwa, czy zwłoki zostały później przeniesione.
Śledczy próbują teraz odtworzyć ostatnie dni życia 46-latki i ustalić okoliczności jej śmierci. Szczególne znaczenie może mieć określenie, kiedy dokładnie kobieta zginęła i z kim kontaktowała się przed śmiercią.
Fakt, że ciało przez tak długi czas pozostawało niezauważone w ruchliwej części Berlina, sprawia, że sprawa budzi w Niemczech szczególne zainteresowanie.