Kobieta spacerująca z psem wzdłuż jeziora zauważyła to stworzenie i była oszołomiona, gdy odkryła, czym ono jest

Uwaga: ponownie publikujemy tę historię, która pierwotnie ukazała się w wiadomościach w lutym 2024 r.

Mieszkańcy małej wioski w Lake District byli oszołomieni, gdy w wodach miejscowego stawu czaił się drapieżnik wyglądający jak z prehistorii, a scena ta bardziej przypominała bagna Florydy niż spokojną angielską wieś.

Żółw aligatorowy, którego przydomek „Puszek” nawiązuje raczej do ironii niż do czułości, został odkryty w poniedziałek w Urswick Tarn, niewielkim jeziorze niedaleko Ulverston w Kumbrii. To potężny gad, znany ze swojego miażdżącego kości ugryzienia i dzikiego usposobienia.

Niebezpieczne znalezisko zostało po raz pierwszy zauważone przez miejscowego właściciela psów, który zauważył zwierzę wygrzewające się na słońcu w pobliżu brzegu wody. Niepewny, co widzi, opublikował zdjęcie na Facebooku, gdzie szybko przykuło ono uwagę Denise Chamberlain – radnej parafii Urswick i pasjonatki gadów, która wcześniej mieszkała na Florydzie.

Chamberlain, która hoduje żółwie lądowe i widziała żółwie sępie na wolności, natychmiast rozpoznała tego pancernego gada. „Gdy tylko zobaczyłam zdjęcie, pomyślałam: »Wiem dokładnie, co to jest«” – wspomina. „Widziałam te osobniki w Stanach Zjednoczonych i potrafią urosnąć do ogromnych rozmiarów – ponad 100 kg. Nawet młodsze osobniki potrafią zadać poważne ugryzienie”.

Choć ten konkretny żółw był młody, Chamberlain nie lekceważyła jego potencjału do wyrządzenia krzywdy. „Otwierają pyski w geście ostrzeżenia” – powiedziała. „Nie żartują”.

W Wielkiej Brytanii posiadanie żółwi aligatorowych jest legalne, ale nie są to idealne zwierzęta domowe. Żyją do 70 lat i mogą osiągnąć 80 centymetrów długości, dlatego wymagają intensywnej opieki i drogich siedlisk. Eksperci podejrzewają, że ten osobnik został prawdopodobnie porzucony przez poprzedniego właściciela, który nie chciał już brać na siebie odpowiedzialności.

Zaniepokojona wpływem, jaki żółw może mieć na lokalną przyrodę, Chamberlain wzięła sprawy w swoje ręce. „To obce, inwazyjne drapieżniki” – wyjaśniła. „Mogą poważnie zakłócić równowagę w tak delikatnym ekosystemie jak ten staw”.

Nie mogąc liczyć na pomoc, rozpoczęła własną akcję ratunkową. W rękawiczkach i uzbrojona w plastikowy koszyk, weszła do zimnej wody. Żółw, jak powiedziała, ukrywał się w cieniu tuż pod powierzchnią. „Wyglądał jak miniaturowy dinozaur – tylko jego nos wystawał, ogrzewał się w słońcu, ale był ukryty w wodzie”.

Pomimo groźnego wyglądu, akcja ratunkowa przebiegła bezproblemowo. „Na szczęście było zimno, więc żółw był ospały” – powiedziała. Po tym, jak żółw został bezpiecznie odizolowany, Chamberlain zabrał go na krótko do domu, a następnie przetransportował do kliniki weterynaryjnej Wild Side Vets w Barrow-in-Furness.

Dr Kate Hornby, która prowadzi klinikę, początkowo założyła, że ​​to żółw błotny. „Nie widujemy tu wielu gadów, a co dopiero żółwia sępiego” – powiedziała. Chociaż żółw mógł boleśnie ugryźć, dr Hornby zapewniła, że ​​przy obecnych rozmiarach nie stanowi on bezpośredniego zagrożenia.

Żółw zostanie przeniesiony do specjalistycznego ośrodka dla gadów, gdzie będzie mógł dojść do siebie w odpowiednich warunkach. Dr Hornby podejrzewa, że ​​zwierzę zostało porzucone, gdy jego właściciel zdał sobie sprawę, jak trudne jest opiekowanie się tak wymagającym gatunkiem.

Puszek, którego wiek szacuje się na około pięć lub sześć lat, nie został jeszcze określony ze względu na rozmiar. Ale żartobliwe imię przyjęło się. Chamberlain zaśmiał się, wyjaśniając: „To żartobliwe nawiązanie do trójgłowego psa Hagrida z Harry’ego Pottera”. „I bądźmy szczerzy – Puszek wygląda jak coś, co Hagrid absolutnie by pokochał”.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *